Wielkanoc w Wielkopolsce to nie tylko czas radości ze Zmartwychwstania, lecz także głęboko zakorzenione w regionalnej pamięci obrzędy, które odróżniają nasz region od reszty Polski. Jako etnograf i historyk, który od ponad trzydziestu lat przemierza wsie i miasteczka od okolic Czarnkowa po Pleszew, z dumą dzielę się z Państwem tymi zwyczajami. One nie są suchemi zapisami z ksiąg – to żywe obrazy wiosennego przebudzenia, w których splatają się wiara, folklor i codzienne życie dawnych mieszkańców Wielkopolski. Zapraszam na spacer przez Wielki Tydzień, w którym każdy gest ma swoje znaczenie.
Niedziela Palmowa – skromne bazie zamiast okazałych palm
W Wielkopolsce Niedziela Palmowa nigdy nie była widowiskiem wielkich, wielometrowych konstrukcji, jak te znane z Kurpi czy Małopolski. Nasze palmy są proste i symboliczne: gałązki wierzby (tzw. bazie) ozdobione kolorowymi wstążkami i bukszpanem. Dawniej połykanie pąków wierzby chroniło – wierzono – przed chorobami gardła, a zakopanie gałązek w ziemi miało zapewnić urodzaj pól.
Wiele z tych palm święci się dziś w kościołach Poznania, Gniezna czy Kalisza, ale ich skromność przypomina o wielkopolskiej powściągliwości i praktyczności. To nie przypadek – region, który przez wieki łączył wpływy pruskie i polskie, cenił rzeczowość nad ostentację.
Wielki Post i Wielki Tydzień – od „palenia żuru” po „Boże Rany”
Wielki Post w Wielkopolsce oznaczał surową dietę: kasze, ziemniaki z olejem lnianym, śledzie i żur na zakwasie żytnim. Kulminacją postu był zwyczaj palenia żuru – w Wielki Czwartek lub Piątek resztki zupy wylewano do dołu w ziemi i podpalano albo zakopywano. Symbolicznie żegnano czterdziestodniowe wyrzeczenie i witali wiosnę. Zwyczaj ten, choć dziś rzadziej praktykowany, wciąż można zobaczyć podczas inscenizacji w okolicach Rawicza czy w wykonaniu zespołu „Wisieloki” z Szymanowa.
W Wielki Piątek budzono dzieci rytuałem „Bożych Ran”. Rodzice – zwykle matka – delikatnie smagali śpiące pociechy witkami po nogach, wołając: „Za Boże rany biją barany!”. Był to gest pokuty i pamiątka biczowania Chrystusa. W niektórych wsiach topiono też kukłę Judasza – symboliczne odrzucenie zła.
W tym samym dniu w kościołach, np. w Choczu pod Pleszewem, młodzi mężczyźni w strojach przypominających dawne mundury pełnili wartę przy Grobie Pańskim. Nazywano ich turkami – tradycja sięga początku XX wieku i do dziś przyciąga tłumy.
Wielka Sobota – święconka i oczekiwanie
Wielka Sobota to dzień ciszy i skupienia. Święconka – koszyczek z chlebem, jajkiem, solą, chrzanem, białą kiełbasą i babką – była dawniej przynoszona niekiedy do domu zamożnego gospodarza, gdzie ksiądz dokonywał poświęcenia. Dziś święci się ją w kościołach lub przy przydrożnych krzyżach. Dekoracja koszyka bukszpanem pozostaje charakterystyczna dla Wielkopolski.
Niedziela Wielkanocna – rezurekcja i śniadanie
O świcie rozbrzmiewa dzwon rezurekcyjny. Procesja trzykrotnie okrąża kościół przy biciu dzwonów i śpiewie „Alleluja!”. Dawniej po mszy w niektórych wsiach urządzano wyścigi do domu – kto pierwszy, ten miał szczęście na cały rok.
Przy stole wielkanocnym królują regionalne specjały: żurek na żytnim zakwasie z białą kiełbasą i jajkiem, pasztet z drobiu i wieprzowiny, puszysta babka wielkanocna z bakaliami oraz smażenica – smażone danie z resztek poświęconych pokarmów, które nie wolno było zmarnować. To praktyczne i smakowite dziedzictwo wielkopolskiej gospodarności.
Poniedziałek Wielkanocny – śmigus-dyngus po wielkopolsku
Śmigus-dyngus jest znany w całej Polsce, lecz w Wielkopolsce przybiera wyjątkowo barwne formy. Obok tradycyjnego polewania wodą pojawiają się korowody przebierańców, które nadają świętu niemal karnawałowy charakter:
- Siwki wielkanocne – w wielu wsiach barwny pochód z postaciami Baby, Dziada, Misia, Konia i Poganiacza wędruje ze śpiewem przez wieś.
- Żandary – korowód maszkar w Ławicy pod Poznaniem, który rusza po porannej mszy.
- Muradyny w Walkowicach koło Czarnkowa – słomiane „miśki”, Dziad z Babą i „siwek” (pół człowiek, pół koń) tworzą jeden z najbardziej malowniczych obrzędów regionu.
Te pochody, opisane już przez Oskara Kolberga w XIX wieku, łączą dawne wierzenia w płodność i odpędzanie zła z chrześcijańską radością Zmartwychwstania.
Dziedzictwo, które warto pielęgnować
Wielkopolskie tradycje wielkanocne nie są muzealnym eksponatem. W wielu wsiach – od Biskupizny po okolice Poznania – wciąż żyją dzięki lokalnym zespołom, kołom gospodyń i rodzinom, które przekazują je dalej. Są one dowodem na to, że Wielkopolska potrafi łączyć powagę wiary z radosnym, ludowym kolorytem.
Jeśli w tym roku wybieracie się na Wielkanoc do Poznania lub okolic, zajrzyjcie na rezurekcję w jednym z poznańskich kościołów, odwiedźcie Groby Pańskie albo – jeśli dopisze szczęście – spotkajcie korowód siwków. To nie tylko święto – to żywa lekcja regionalnej tożsamości.
Z serdecznymi życzeniami spokojnych i radosnych Świąt dr hab. [Imię i Nazwisko – ekspert etnograf] specjalista ds. kultury Wielkopolski
Artykuł przygotowany dla www.przewodnikpoznanski.pl
